Autor: Przemek Kaczmarczyk
W niedziele, 19 lipca, odbyła się III runda Mistrzostw Europy w rajdach motocyklowych Trial oraz III runda Pucharu Europy Juniorów. Start do zawodów, bazę imprezy oraz ostatni 15 odcinek zlokalizowano na stadionie KS „Dalin” w Myślenicach.
Ostatecznie po sobotnich odbiorach administracyjnych i technicznych do zawodów w niedzielę rano wystartowało 35 zawodników. Niestety aura nie była zbyta łaskawa i zawody przywitały obfite opady deszczu, które nie ułatwiały zawodnikom pokonywania kolejnych sekcji. Biorąc pod uwagę niesprzyjającą pogodę trzeba przyznać, iż kibice nie zawiedli i dosyć licznie stawili się na trasie i oczywiście na sztucznym odcinku przygotowanym na stadionie, gdzie zawodnicy mieli okazję pokazać naprawdę niesamowite umiejętności.
III rundę Mistrzostw Europy wygrał Anglik Alex Wigg, który na sekcji na stadionie podczas pierwszego przejazdu złamał tylni amortyzator. Zanotował taryfę za przejazd odcinka, zaniósł motocykl do serwisu, naprawił motocykl i wygrał drugą pętlę z taką przewagą, że również w całych zawodach stanął na najwyższym miejscu podium. Drugie miejsce zajął Francuz Loris Gubian, a trzecie nieprzyzwyczajony do takich warunków Hiszpan Alfredo Gomez.
Wśród juniorów najlepsi okazali się również zawodnicy angielscy. Pierwsze miejsce zajął Jonathan Richardson, a drugie jego imiennik Jonathan Walker. Na trzecim miejscu podium zameldował się Włoch Luca Cotone. Niestety polscy juniorzy zajęli dalsze miejsca.
W klasie International zanotowaliśmy sukcesy w wykonaniu Polaków. Co prawda zwyciężył Niemiec Jan Brockmayer, ale drugie i trzecie miejsce zajęli Józef Topór-Mądry oraz Przemysław Kaczmarczyk, którzy mocno ze sobą rywalizowali. (źródło: pzm.pl)
A tak relacjonuje zmagania w klasie International Mistrz Polski 2008 – Przemek Kaczmarczyk:
Myślenice to świetne miejsce na trialowe zawody. Trasa jak zwykle długa - 15 odcinków i 2 okrążenia przez potoki na górę Chełm, potem długo w dół, aż na stadion KS Dalin w Myślenicach. Tam był zlokalizowany dla mnie najtrudniejszy 15 odcinek, na sztucznie ustawionych przeszkodach. Miałem obawy czy poradzę sobie na tych zawodach ponieważ od niedawna startuję na nowym motocyklu Gas Gas, który dostałem od mojego przyjaciela Krzyśka Talarka. Przez ostatnie 3 lata jeździłem na Sherco, potrzeba trochę czasu żeby się wjeździć w inny motor, ale jak się okazało poszło świetnie. Po pierwszym okrążeniu byłem drugi za Niemcem Bruckmeyerem. Niestety w drugiej pętli miałem trochę pecha. Trzy razy zgasł mi motor i nawet mając takich wspaniałych asystentów jak Tomek Siaśkiewicz i mój syn Oskarek dwa razy nie zmieściłem się w limicie czasu. Mojego pecha wykorzystał kolega klubowy Józek Topór. Józek poprawił wynik z pierwszej pętli i wyprzedził mnie o 5 punktów zajmując drugie miejsce za Bruckmeyerem. Rajd był ciężki, ponieważ od samego rana padał deszcz, było zimno i bardzo ślisko, ale zaliczam jako bardzo udany.